niedziela, 18 czerwca 2017

[WS] Wpis pomiędzy przerwami

Czołem dobrzy ludzie!

Dawno mnie nie było, prawda? No i właśnie tu się rodzi problem, bo jeszcze chwile mnie nie będzie. Niestety aktualnie mam sesję. Dość bardzo ciężką. A żeby mieć czas, muszę go teraz poświęcić.

A wcześniej nie było mnie ze względu na najtrudniejszy semestr w całym toku studiów. Ale powoli się odgruzowuję.

Także każdy, kto jest zainteresowany tym, co się ze mną dzieje może spać spokojnie. Żyję, zakuwam, staram się zdawać i walczę o to, żeby mieć czas na tworzenie. 

W razie tęsknoty polecam wbić na kanał.

PS. Sesja kończy się za dwa tygodnie. Spodziewajcie się mnie wtedy.

Bywajcie!

piątek, 24 marca 2017

[WS] Ja to ich nawet lubię... Ale!

Nic nie drażni mnie w policji tak bardzo, jak nadużywanie władzy i jednoczesne kolesiostwo i totalny rozpierdziel,
Wracam sobie wczoraj wieczorem, gdzieś po 20. Czekam na autobus. Niedaleko dość duże skrzyżowanie, zatem uzbrojone zostało w sygnalizację świetlną. Problem jest taki, że przez drogę jeżdżą także tramwaje, przez co światła są ustawione przede wszystkim pod to, żeby usprawnić komunikację syznową. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu tak powinno być w miastach, które nastawiają się na transport zbiorowy.

I tutaj przechodzę do sedna. Wieczór, ruch na mieście się uspokaja, korków brak. Jadą dumni młodzi posterunkowi (tak, jechali tak powoli, że widać było pagony). Niestety panowie policjanci cechowali się też dwiema innymi wadami. Pierwsza to niecierpliwość, a druga- chamstwo.

Dojeżdżając do skrzyżowania, na którym chcieli przejechać prosto, nasi dzielni obrońcy prawa i moralności zauważyli, że światło wciąż czerwone. Wiadomo przecież, że nie będą czekać jadąc radiowozem. Zrobili zatem to, co (w ich głowach) im wolno- włączyli sygnały świetlne, przejechali sobie na czerwonym, pi kilkudziesięciu metrach wyłączyli i pomknęli dumni w świat.

Z roku na rok policja (wg ich statystyk) cieszy się coraz większym szacunkiem i zaufaniem społecznym. Być może coś w tym jest, ale na szacunek pracują wszyscy. Od tępych posterunkowych, którzy dostali mundur i myślą, że są panami świata, po najwyżej postawionych oficerów, którzy są tylko po to, żeby pilnować tych niżej. Niestety, jak widać, nieudolnie.

Powstaje zatem pytanie- czym taki krawężnik różni się od zwykłego dresa? Jeden i drugi w dupie ma prawo. Obaj robią, co im się podoba. Różnica jest taka, że niebieski nie dostanie za to mandatu, bo kto ma mu go wypisać? Skarga na policjanta? No i co? Kumpel mu da mandat?

No i właśnie...
Bywajcie!

wtorek, 14 marca 2017

[WS] Apple, ateizm i rowerzyści

Zanim ktokolwiek zacznie na mnie pluć, przeczytajcie chociaż do końca, bo dawno nie miałem tak ciekawego, a jednocześnie trafnego porównania.

Dosłownie kilka godzin temu wróciłem do mieszkania. Zwykle jeżdżę inną trasą, ale tym razem wybrałem dłuższą. Ot tak, po prostu nie chciało mi się czekać kilka minut na autobus. Teoretycznie straciłem przez to więcej czasu, bo musiałem dłużej jechać. Ale dzięki temu miałem okazję trafić na pizdorowerzystę.

Co rozumiem przez to pojęcie? A no sprawa jest prosta. W każdej grupie społecznej są osobnicy, których podzieliłem sobie na trzy grupy. Pierwsza z nich, to zwykli ludzie, którzy się nie wychylają w żadną ze stron. Po prostu są, jeżdżą na rowerze, czy coś tam innego sobie robią i im z tym dobrze. Druga to świeżaki (nie mylić z chińskimi zabawkami z Biedro). W skrócie są to ludzie, których jara posiadanie roweru i obnoszą się z tym wszem i wobec, bo są pro, eko, czy cokolwiek innego, co aktualnie jest trendy. Z czasem trafiają do grupy pierwszej, lub trzeciej...

No i właśnie. Trzecią grupę określam mianem zaczerpniętym z Czarnych Owiec- pizdo(coś). Np. pizdoapple'owcy. Tłumacząc z owczego na polski, chodzi o to, że są to osobniki szkodzące dwóm pozostałym grupom, a w dalszym rozrachunku, także innym społecznościom. Dlaczego? A no powodów jest kilka. Pierwszy (i, moim zdaniem, najpowszechniejszy), to poczucie wyższości. Bo kupiło się iPhone'a. Nieważne, że poza systemem telefon nie oferuje nic (nawet wejścia na słuchawki), ale jest drogi. Stać mnie, więc jestem lepszy od wszystkich innych. No właśnie sęk w tym, że zwykle albo jest to kasa rodziców.

Spotkałem się z wieloma osobami, które po prostu zapracowały na telefon (serio, są tacy!) i nie szczycą się tym, że mają najnowszego iPhone'a, czy cokolwiek innego. Po prostu tego używają zgodnie z przeznaczeniem. W skrócie- jest to grupa pierwsza (szaraki). I bardzo dobrze. Nie szkodzą sobie i innym, a przede wszystkim marce.

Skąd jednak w temacie ateizm i rowerzyści? Skupię się na tych pierwszych. Ateistów podzieliłem również na trzy powyższe grupy. Pierwsi po prostu są ateistami i mają gdzieś, czy ktoś wierzy, czy nie. Nie "nawracają" na niewiarę, bo i po co? Drudzy mają różnie. Zwykle twierdzą, że niewierzenie jest fajne, bo można pluć na innych, przez co stają się pizdoateistami. Ci są najgorsi... "Moja niewiara jest mocniejsza, niż twoja wiara!", tylko w jakich jednostkach zmierzyć niewierzenie?

A rowerzyści? Od nich dzisiaj zacząłem i nimi podsumuję. Mianowicie, wysiadłem sobie z autobusu, czekam kulturalnie przy przejściu. Świeciło czerwone światło, a nie zwykłem rzucać się pod samochody. Jakież było moje zdziwienie, gdy nagle usłyszałem trąbienie, a przed twarzą przejechał mi jakiś idiota na rowerze? Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ten idiota miał słuchawki w uszach, kaptur na pustym łbie, kierownicę puszczoną luzem, a w łapach telefon. I zasuwa sobie po drodze z ograniczeniem do (bodaj) 70. Długi czas zastanawiałem się, jak można go kulturalnie określić, ale uznałem, że nie ma potrzeby. Tak, czy siak przez taką łajzę, inni muszą uważać, żeby go nie trzepnąć. Niestety dobór naturalny działa coraz słabiej...

Podsumuję sobie, a co! Nie bądźcie pizdami. Żyjecie w społeczeństwie, w którym (nawet, jeśli tego nie widać) jesteśmy od siebie wzajemnie zależni. Dlatego zwracajcie uwagę na to, że inni też są dookoła. To tak dla rowerzystów. A dla "fanbojuf ejpla"- strasznie mi wszystko jedno, że jabłko jest takie cudowne. Mogłem już kilka razy kupić iPhone'a, ale po co? Żeby go wymienić, jak wyjdzie nowa wersja? Do tego korzystam z aplikacji, których zwyczajnie nie ma. System jest spoko, owszem. Ale czy coś poza tym?

Cóż.. Komentarze są do waszej dyspozycji. Bywajcie!

niedziela, 26 lutego 2017

[WS] Drzewa nam prywaciarze powycinają!

Ostatnio w sieci pojawia się coraz więcej grafik i tekstów
o tym, jak to teraz PiS będzie kupować każdą możliwą działkę, wycinać drzewa, sprzedawać drewno, a potem sam teren, żeby powstały biurowce.
Myślę sobie: "kolejny idiota", a argumentuję to tym, że sam pracowałem w lesie i (wbrew wielu "specjalistom") mam pojęcie na temat wycinki i pozyskiwania drewna.
O działkach i odsprzedaży będzie później, a teraz trzeba wyjaśnić kilka podstawowych rzeczy o ludziach, którzy posiadają lasy na własność.

Unoszą się te same argumenty, które pojawiały się za każdym razem, gdy była mowa o prywatyzacji Lasów Państwowych... Argumenty o tyle żałosne, że zupełnie irracjonalne. Pojawiają się głosy, że teraz każdy może wyciąć swój las i będzie wycinać wszystko w cholerę.
Oczywiście... Mam las. Las, który rośnie (załóżmy) 15 lat. Mam też mózg i kojarzę fakty.
W rok mogę wyciąć wszystko. A potem przez kolejne 15 będę żreć kamienie, bo jaki problem w tym, żeby się ot tak pozbyć całego majątku, który zainwestowałem w drzewa.
W lesie niezbędne są prace pielęgnacyjne, które polegają na wycince starych drzew. Nie tylko ma to na celu zapewnienie sobie surowca, ale przy okazji wielkie "parasole" koron drzew są usuwane. Do ziemi dociera światło słoneczne, a to pomaga rosnąć młodym drzewom. I natura sobie radzi dalej bez większego problemu.

A teraz o tym wykupie działek... Aktualnie możliwe jest wycięcie drzewa, które stanowi zagrożenie, czyli grozi złamaniem. Jeśli na działce są same zdrowe drzewa, zwyczajnie kombinowano nad tym, jak się drzewa pozbyć. Wstrzykiwano różne substancje, wyłamywano gałęzie. A teraz zwyczajnie da się je wyciąć bez zbędnego pieprzenia. Więc zmiana ustawy daje jedynie obejście kombinowania i działanie na własną szkodę. Wniosek jest taki, że nic się nie zmieni, a jedynie ludzie będą mieć możliwość decydowania o swojej własności.

No... Szlag mnie trafia, więc jestem...
Bywajcie!

niedziela, 19 lutego 2017

[YT] Diablo 3 vs Path of Exile

Bardzo dużo słyszy się o tym, że Diablo 3 jest nudne, bezsensowne, itd., itd. Stwierdziłem, że warto będzie porównać do niego (teoretycznie) podobną grę- Path of Exile.

Jaki jest wynik tej konfrontacji?
Ja wyraziłem swoje zdanie. A jakie jest Wasze?







sobota, 11 lutego 2017

[WS] Przeszedłem Gothica 3... I żałuję

Udało mi się ukończyć Gothica 3. Póki co tylko zakończenie kanoniczne, ale jednak. Nic wielkiego powiedzie.

No właśnie nie całkiem... Dla mnie, to bardzo duży krok
w życiu. Nie ze względu na to, że skończyłem sobie kolejną grę
i mogę odhaczyć. Sęk w tym, że Gothic towarzyszył mi od dzieciństwa, a jego kolejne części stanowiły nieodłączny element mojego życia. Bez względu na to, co robiłem, praktycznie każdego roku przechodziłem zarówno pierwszą, jak i drugą część. Trójka... Jakoś tak leżała i się kurzyła. Obejrzałem sobie kiedyś na YouTube możliwe zakończenia, olałem, bo nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Dopiero teraz zrozumiałem, że trzeba było przy tym pozostać.

Zapewne wielu z Was wyda się to śmieszne, ale Gothic był dla mnie czymś więcej, niż tylko grą w której można pomachać mieczem, postrzelać z łuku/kuszy, czy pobawić się magią. Niesamowicie spójny, wciągający i żyjący świat. Logiczna historia
i ciąg przyczynowo-skutkowy. Jesteśmy wtrąceni do koloni karnej, która została otoczona magiczną barierą. Podobno, żeby chronić ją przed orkami... To jest wersja oficjalna. Fani gry wiedzą jednak, że rzeczywistość jest nieco inna. Z czasem bariera upada, a dwa obozy, które przetrwały wydostają się poza obszar, w którym byli zamknięci. Konsekwencje upadku bariery nie były zbyt dobre dla Khorinis- miasta leżącego niedaleko. Były za to pozytywne dla tych wszystkich, którzy zdołali przetrwać i uciec z Górniczej Doliny. 

Cóż... Pierwsza część towarzyszyła mi w podstawówce, druga w gimnazjum i technikum,
a trzecią przeszedłem teraz- na studiach. Każdego roku, od kiedy Gothic wpadł mi w ręce, przechodziłem go chociaż raz. Kiedy wyszła kontynuacja... Tradycji trzeba było dochować. Później dodatek do dwójki... A za trójkę jakoś ciężko było się wziąć, chociaż świat był najpiękniejszy i najbardziej rozbudowany. To chyba właśnie to stanowiło największą przeszkodę, gdyż rozgrywka mogłaby trwać setki godzin, a przecież jeszcze dwie poprzednie części trzeba było przejść.

Wracając jednak do sedna, bo tak sobie piszę bez ładu, składu i sensu... Kiedy skończyłem trzecią część poczułem pustkę i smutek. Niby powinienem się cieszyć. W końcu udało mi się zamknąć całą historię, poznać dokładnie historię Bezimiennego Bohatera, zrozumieć, co się działo na kontynencie, o czym poprzednie części tylko opowiadały.

Wydaje mi się, że to po prostu rozczarowanie kanonicznym zakończeniem. Łącznie w światach każdej z części Gothic spędziłem minimum tysiąc godzin. Mapy jedynki i dwójki jestem
w stanie przechodzić niemal z zamkniętymi oczami... A tu nagle otwiera się portal, historia dobiega końca i wiadome jest, że już nigdy więcej kontynuacja nie powstanie. A nawet jeśli, to zarówno Górnicza Dolina, Khorinis, jak i Kontynent już nigdy w tym świecie nie będą brały udziału. Bezimienny po prostu udał się do "nieznanych krain". Na samą myśl o tym, że tak doskonale opowiedziana historia kończy się w tak debilny sposób. Po jaką cholerę było
w ogóle to wszystko, skoro wystarczyło zabić dwie osoby, zgarnąć ich artefakty i się wynieść. Po co walczyć o świat, który się i tak opuszcza i olewa, co się tam będzie działo?

Żeby nie było! Wiem, że Piranha Bytes stworzyła Risena. Pierwsza część bardzo ciekawa, druga do dupy, trzeciej nie mam i jakoś mi się nie pali, żeby to kupić. Elex... Zobaczymy. Przedpremierowo na 100% nie ma szans, żebym się wpieprzył w takie coś. Nie odpycha mnie sama grafika, bo ta nie stanowi dla mnie istotnego aspektu gry (dopóki nie przeszkadza), ale zwyczajnie nie widzę połączenia mieczy, magii i pistoletów. Może kiedyś się dam przekonać.


Cóż... A jakie jest Wasze zdanie o serii Gothic? Graliście, lubicie, nienawidzicie, czekacie na jakiś remake, kontynuacje? Komentarze oczywiście są dla Was!

Bywajcie!