niedziela, 18 czerwca 2017

[WS] Wpis pomiędzy przerwami

Czołem dobrzy ludzie!

Dawno mnie nie było, prawda? No i właśnie tu się rodzi problem, bo jeszcze chwile mnie nie będzie. Niestety aktualnie mam sesję. Dość bardzo ciężką. A żeby mieć czas, muszę go teraz poświęcić.

A wcześniej nie było mnie ze względu na najtrudniejszy semestr w całym toku studiów. Ale powoli się odgruzowuję.

Także każdy, kto jest zainteresowany tym, co się ze mną dzieje może spać spokojnie. Żyję, zakuwam, staram się zdawać i walczę o to, żeby mieć czas na tworzenie. 

W razie tęsknoty polecam wbić na kanał.

PS. Sesja kończy się za dwa tygodnie. Spodziewajcie się mnie wtedy.

Bywajcie!

piątek, 24 marca 2017

[WS] Ja to ich nawet lubię... Ale!

Nic nie drażni mnie w policji tak bardzo, jak nadużywanie władzy i jednoczesne kolesiostwo i totalny rozpierdziel,
Wracam sobie wczoraj wieczorem, gdzieś po 20. Czekam na autobus. Niedaleko dość duże skrzyżowanie, zatem uzbrojone zostało w sygnalizację świetlną. Problem jest taki, że przez drogę jeżdżą także tramwaje, przez co światła są ustawione przede wszystkim pod to, żeby usprawnić komunikację syznową. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu tak powinno być w miastach, które nastawiają się na transport zbiorowy.

I tutaj przechodzę do sedna. Wieczór, ruch na mieście się uspokaja, korków brak. Jadą dumni młodzi posterunkowi (tak, jechali tak powoli, że widać było pagony). Niestety panowie policjanci cechowali się też dwiema innymi wadami. Pierwsza to niecierpliwość, a druga- chamstwo.

Dojeżdżając do skrzyżowania, na którym chcieli przejechać prosto, nasi dzielni obrońcy prawa i moralności zauważyli, że światło wciąż czerwone. Wiadomo przecież, że nie będą czekać jadąc radiowozem. Zrobili zatem to, co (w ich głowach) im wolno- włączyli sygnały świetlne, przejechali sobie na czerwonym, pi kilkudziesięciu metrach wyłączyli i pomknęli dumni w świat.

Z roku na rok policja (wg ich statystyk) cieszy się coraz większym szacunkiem i zaufaniem społecznym. Być może coś w tym jest, ale na szacunek pracują wszyscy. Od tępych posterunkowych, którzy dostali mundur i myślą, że są panami świata, po najwyżej postawionych oficerów, którzy są tylko po to, żeby pilnować tych niżej. Niestety, jak widać, nieudolnie.

Powstaje zatem pytanie- czym taki krawężnik różni się od zwykłego dresa? Jeden i drugi w dupie ma prawo. Obaj robią, co im się podoba. Różnica jest taka, że niebieski nie dostanie za to mandatu, bo kto ma mu go wypisać? Skarga na policjanta? No i co? Kumpel mu da mandat?

No i właśnie...
Bywajcie!

wtorek, 14 marca 2017

[WS] Apple, ateizm i rowerzyści

Zanim ktokolwiek zacznie na mnie pluć, przeczytajcie chociaż do końca, bo dawno nie miałem tak ciekawego, a jednocześnie trafnego porównania.

Dosłownie kilka godzin temu wróciłem do mieszkania. Zwykle jeżdżę inną trasą, ale tym razem wybrałem dłuższą. Ot tak, po prostu nie chciało mi się czekać kilka minut na autobus. Teoretycznie straciłem przez to więcej czasu, bo musiałem dłużej jechać. Ale dzięki temu miałem okazję trafić na pizdorowerzystę.

Co rozumiem przez to pojęcie? A no sprawa jest prosta. W każdej grupie społecznej są osobnicy, których podzieliłem sobie na trzy grupy. Pierwsza z nich, to zwykli ludzie, którzy się nie wychylają w żadną ze stron. Po prostu są, jeżdżą na rowerze, czy coś tam innego sobie robią i im z tym dobrze. Druga to świeżaki (nie mylić z chińskimi zabawkami z Biedro). W skrócie są to ludzie, których jara posiadanie roweru i obnoszą się z tym wszem i wobec, bo są pro, eko, czy cokolwiek innego, co aktualnie jest trendy. Z czasem trafiają do grupy pierwszej, lub trzeciej...

No i właśnie. Trzecią grupę określam mianem zaczerpniętym z Czarnych Owiec- pizdo(coś). Np. pizdoapple'owcy. Tłumacząc z owczego na polski, chodzi o to, że są to osobniki szkodzące dwóm pozostałym grupom, a w dalszym rozrachunku, także innym społecznościom. Dlaczego? A no powodów jest kilka. Pierwszy (i, moim zdaniem, najpowszechniejszy), to poczucie wyższości. Bo kupiło się iPhone'a. Nieważne, że poza systemem telefon nie oferuje nic (nawet wejścia na słuchawki), ale jest drogi. Stać mnie, więc jestem lepszy od wszystkich innych. No właśnie sęk w tym, że zwykle albo jest to kasa rodziców.

Spotkałem się z wieloma osobami, które po prostu zapracowały na telefon (serio, są tacy!) i nie szczycą się tym, że mają najnowszego iPhone'a, czy cokolwiek innego. Po prostu tego używają zgodnie z przeznaczeniem. W skrócie- jest to grupa pierwsza (szaraki). I bardzo dobrze. Nie szkodzą sobie i innym, a przede wszystkim marce.

Skąd jednak w temacie ateizm i rowerzyści? Skupię się na tych pierwszych. Ateistów podzieliłem również na trzy powyższe grupy. Pierwsi po prostu są ateistami i mają gdzieś, czy ktoś wierzy, czy nie. Nie "nawracają" na niewiarę, bo i po co? Drudzy mają różnie. Zwykle twierdzą, że niewierzenie jest fajne, bo można pluć na innych, przez co stają się pizdoateistami. Ci są najgorsi... "Moja niewiara jest mocniejsza, niż twoja wiara!", tylko w jakich jednostkach zmierzyć niewierzenie?

A rowerzyści? Od nich dzisiaj zacząłem i nimi podsumuję. Mianowicie, wysiadłem sobie z autobusu, czekam kulturalnie przy przejściu. Świeciło czerwone światło, a nie zwykłem rzucać się pod samochody. Jakież było moje zdziwienie, gdy nagle usłyszałem trąbienie, a przed twarzą przejechał mi jakiś idiota na rowerze? Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ten idiota miał słuchawki w uszach, kaptur na pustym łbie, kierownicę puszczoną luzem, a w łapach telefon. I zasuwa sobie po drodze z ograniczeniem do (bodaj) 70. Długi czas zastanawiałem się, jak można go kulturalnie określić, ale uznałem, że nie ma potrzeby. Tak, czy siak przez taką łajzę, inni muszą uważać, żeby go nie trzepnąć. Niestety dobór naturalny działa coraz słabiej...

Podsumuję sobie, a co! Nie bądźcie pizdami. Żyjecie w społeczeństwie, w którym (nawet, jeśli tego nie widać) jesteśmy od siebie wzajemnie zależni. Dlatego zwracajcie uwagę na to, że inni też są dookoła. To tak dla rowerzystów. A dla "fanbojuf ejpla"- strasznie mi wszystko jedno, że jabłko jest takie cudowne. Mogłem już kilka razy kupić iPhone'a, ale po co? Żeby go wymienić, jak wyjdzie nowa wersja? Do tego korzystam z aplikacji, których zwyczajnie nie ma. System jest spoko, owszem. Ale czy coś poza tym?

Cóż.. Komentarze są do waszej dyspozycji. Bywajcie!

niedziela, 26 lutego 2017

[WS] Drzewa nam prywaciarze powycinają!

Ostatnio w sieci pojawia się coraz więcej grafik i tekstów
o tym, jak to teraz PiS będzie kupować każdą możliwą działkę, wycinać drzewa, sprzedawać drewno, a potem sam teren, żeby powstały biurowce.
Myślę sobie: "kolejny idiota", a argumentuję to tym, że sam pracowałem w lesie i (wbrew wielu "specjalistom") mam pojęcie na temat wycinki i pozyskiwania drewna.
O działkach i odsprzedaży będzie później, a teraz trzeba wyjaśnić kilka podstawowych rzeczy o ludziach, którzy posiadają lasy na własność.

Unoszą się te same argumenty, które pojawiały się za każdym razem, gdy była mowa o prywatyzacji Lasów Państwowych... Argumenty o tyle żałosne, że zupełnie irracjonalne. Pojawiają się głosy, że teraz każdy może wyciąć swój las i będzie wycinać wszystko w cholerę.
Oczywiście... Mam las. Las, który rośnie (załóżmy) 15 lat. Mam też mózg i kojarzę fakty.
W rok mogę wyciąć wszystko. A potem przez kolejne 15 będę żreć kamienie, bo jaki problem w tym, żeby się ot tak pozbyć całego majątku, który zainwestowałem w drzewa.
W lesie niezbędne są prace pielęgnacyjne, które polegają na wycince starych drzew. Nie tylko ma to na celu zapewnienie sobie surowca, ale przy okazji wielkie "parasole" koron drzew są usuwane. Do ziemi dociera światło słoneczne, a to pomaga rosnąć młodym drzewom. I natura sobie radzi dalej bez większego problemu.

A teraz o tym wykupie działek... Aktualnie możliwe jest wycięcie drzewa, które stanowi zagrożenie, czyli grozi złamaniem. Jeśli na działce są same zdrowe drzewa, zwyczajnie kombinowano nad tym, jak się drzewa pozbyć. Wstrzykiwano różne substancje, wyłamywano gałęzie. A teraz zwyczajnie da się je wyciąć bez zbędnego pieprzenia. Więc zmiana ustawy daje jedynie obejście kombinowania i działanie na własną szkodę. Wniosek jest taki, że nic się nie zmieni, a jedynie ludzie będą mieć możliwość decydowania o swojej własności.

No... Szlag mnie trafia, więc jestem...
Bywajcie!

niedziela, 19 lutego 2017

[YT] Diablo 3 vs Path of Exile

Bardzo dużo słyszy się o tym, że Diablo 3 jest nudne, bezsensowne, itd., itd. Stwierdziłem, że warto będzie porównać do niego (teoretycznie) podobną grę- Path of Exile.

Jaki jest wynik tej konfrontacji?
Ja wyraziłem swoje zdanie. A jakie jest Wasze?







sobota, 11 lutego 2017

[WS] Przeszedłem Gothica 3... I żałuję

Udało mi się ukończyć Gothica 3. Póki co tylko zakończenie kanoniczne, ale jednak. Nic wielkiego powiedzie.

No właśnie nie całkiem... Dla mnie, to bardzo duży krok
w życiu. Nie ze względu na to, że skończyłem sobie kolejną grę
i mogę odhaczyć. Sęk w tym, że Gothic towarzyszył mi od dzieciństwa, a jego kolejne części stanowiły nieodłączny element mojego życia. Bez względu na to, co robiłem, praktycznie każdego roku przechodziłem zarówno pierwszą, jak i drugą część. Trójka... Jakoś tak leżała i się kurzyła. Obejrzałem sobie kiedyś na YouTube możliwe zakończenia, olałem, bo nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Dopiero teraz zrozumiałem, że trzeba było przy tym pozostać.

Zapewne wielu z Was wyda się to śmieszne, ale Gothic był dla mnie czymś więcej, niż tylko grą w której można pomachać mieczem, postrzelać z łuku/kuszy, czy pobawić się magią. Niesamowicie spójny, wciągający i żyjący świat. Logiczna historia
i ciąg przyczynowo-skutkowy. Jesteśmy wtrąceni do koloni karnej, która została otoczona magiczną barierą. Podobno, żeby chronić ją przed orkami... To jest wersja oficjalna. Fani gry wiedzą jednak, że rzeczywistość jest nieco inna. Z czasem bariera upada, a dwa obozy, które przetrwały wydostają się poza obszar, w którym byli zamknięci. Konsekwencje upadku bariery nie były zbyt dobre dla Khorinis- miasta leżącego niedaleko. Były za to pozytywne dla tych wszystkich, którzy zdołali przetrwać i uciec z Górniczej Doliny. 

Cóż... Pierwsza część towarzyszyła mi w podstawówce, druga w gimnazjum i technikum,
a trzecią przeszedłem teraz- na studiach. Każdego roku, od kiedy Gothic wpadł mi w ręce, przechodziłem go chociaż raz. Kiedy wyszła kontynuacja... Tradycji trzeba było dochować. Później dodatek do dwójki... A za trójkę jakoś ciężko było się wziąć, chociaż świat był najpiękniejszy i najbardziej rozbudowany. To chyba właśnie to stanowiło największą przeszkodę, gdyż rozgrywka mogłaby trwać setki godzin, a przecież jeszcze dwie poprzednie części trzeba było przejść.

Wracając jednak do sedna, bo tak sobie piszę bez ładu, składu i sensu... Kiedy skończyłem trzecią część poczułem pustkę i smutek. Niby powinienem się cieszyć. W końcu udało mi się zamknąć całą historię, poznać dokładnie historię Bezimiennego Bohatera, zrozumieć, co się działo na kontynencie, o czym poprzednie części tylko opowiadały.

Wydaje mi się, że to po prostu rozczarowanie kanonicznym zakończeniem. Łącznie w światach każdej z części Gothic spędziłem minimum tysiąc godzin. Mapy jedynki i dwójki jestem
w stanie przechodzić niemal z zamkniętymi oczami... A tu nagle otwiera się portal, historia dobiega końca i wiadome jest, że już nigdy więcej kontynuacja nie powstanie. A nawet jeśli, to zarówno Górnicza Dolina, Khorinis, jak i Kontynent już nigdy w tym świecie nie będą brały udziału. Bezimienny po prostu udał się do "nieznanych krain". Na samą myśl o tym, że tak doskonale opowiedziana historia kończy się w tak debilny sposób. Po jaką cholerę było
w ogóle to wszystko, skoro wystarczyło zabić dwie osoby, zgarnąć ich artefakty i się wynieść. Po co walczyć o świat, który się i tak opuszcza i olewa, co się tam będzie działo?

Żeby nie było! Wiem, że Piranha Bytes stworzyła Risena. Pierwsza część bardzo ciekawa, druga do dupy, trzeciej nie mam i jakoś mi się nie pali, żeby to kupić. Elex... Zobaczymy. Przedpremierowo na 100% nie ma szans, żebym się wpieprzył w takie coś. Nie odpycha mnie sama grafika, bo ta nie stanowi dla mnie istotnego aspektu gry (dopóki nie przeszkadza), ale zwyczajnie nie widzę połączenia mieczy, magii i pistoletów. Może kiedyś się dam przekonać.


Cóż... A jakie jest Wasze zdanie o serii Gothic? Graliście, lubicie, nienawidzicie, czekacie na jakiś remake, kontynuacje? Komentarze oczywiście są dla Was!

Bywajcie!

wtorek, 7 lutego 2017

[WS] Pochorowało mi się, ale...

Nie zniese! Wziąłem i się pochorowałem...
W sumie teraz, to już mogę, bo zdałem egzamin wstępny, złożyłem dzisiaj papiery, dostałem się na studia magisterskie
i w sumie w końcu mam czas, żeby wziąć i się pochorować.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym ten czas przeleżał w łóżku. Po prostu nie trafię marnowania czasu w ten sposób. Nawala mnie gardło, więc nie bardzo uda mi się cokolwiek nagrać, czy zrobić stream (wiecie, że Chrome nie podkreśla tego słowa?).

Nie jestem w stanie mówić, jednak mogę pisać. Dzięki temu mogę sobie ogarnąć jakiś scenariusz, a to umożliwi dalszy rozwój na kanale. Szukam sobie właśnie inspiracji i gier, które mógłbym porównać. Zastanawia mnie jednak, czy nie będzie lepszym wyeksploatowanie Cities Skylines do cna, tzn. zrobić materiał o każdym z aspektów tej gry, czyli to, jak działają służby ratunkowe, wybieranie przez ludzi drogi dojazdu, czy kilku innych rzeczy. W zasadzie temat jest bardzo obszerny, a samo porównanie było tylko omówieniem po łebkach.

Nie bardzo pasjonują mnie szczegóły SimCity, bo zwyczajnie nie ma tam co robić po jakimś czasie. Mam jedno miasto rozwinięte na bardzo wysokim poziomie, a jednocześnie masakrycznie zakorkowane, co ostatecznie sprawia, że: śmieciarki nie są w stanie wywieźć śmieci, straż pożarna i policja musi ogarniać wszystko z powietrza, karetki nie dojeżdżają do umierających simów... Po prostu jest źle. Co doradza gra? "Załóż nowe miasto w regionie". Super... Czyli jak coś jest nie tak, to sobie zacznij od nowa, co ci szkodzi? No właśnie niby nic, ale po co? Pograć kilka godzin, żeby rzucić to w cholerę i grać od nowa? Chyba nie...

Nie chcę robić EA czarnego PR, ale zwyczajnie powinni się ogarnąć, bo mieli bardzo fajny pomysł na grę, tylko jednocześnie bardzo zły pomysł na miasto. Fajnie jest patrzeć, jak wszystko się rozwija, ludzie jeżdżą do szkoły, pracy, na zakupy... A później wszystko trafia szlag, bo nikt nie wpadł na to, żeby w razie korków simy wybierały inną drogę. Nie, żeby Skylines miało inaczej. Różnica jednak polega na tym, że tam można zrobić tunele, czy estakady i przenieść ruch na inne drogi. Generalnie głównym sensem Skylines jest spełnienie potrzeb mieszkańców i (możliwie jak największe) odkorkowanie miasta. Przynajmniej jest, gdzie to zrobić.

Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym, co by porównać, ale od kilku dni chodzą mi po głowie dwa tytuły. Spieprzone Diablo 3 i całkiem fajne Path of Exile. Ale czy powinno się porównywać darmową i płatną grę? W zasadzie czemu nie?

Nie wiem, czy zauważyliście, ale każdy akapit zaczynam od słowa "nie". Tak jakoś wyszło. Biorę się za ogrywanie PoE, żeby dojść do endgame. Wtedy będę mógł z czystym sumieniem zestawić obie gry.

Bywajcie!

niedziela, 5 lutego 2017

[YT] SimCity vs Cities Skylines

Oto jest! Oto powstał!
Pierwszy film, do którego przygotowałem scenariusz, nagrałem osobno ścieżkę dźwiękową. Generalnie masa roboty.

Zastanawiałem się nad tym, która z dwóch gier jest lepsza: SimCity, czy Cities Skylines? W obie gra mi się całkiem przyjemnie. Jedna jest symulatorem, druga... Miłą gierką na niedzielny wieczór. Która jest którą? Oceńcie sami.


poniedziałek, 23 stycznia 2017

[WS] Luźne, poniedziałkowe przemyślenia

Dobry to dzień, kiedy można go zakończyć spokojnym posiedzeniem z zimnym piwkiem. Aktualnie kończę pierwszą puszkę, ale zapewne przyniosę sobie za chwilę jeszcze jedną.

Dlaczego?
Bo przy piwie umysł się otwiera. Nie doszukuję się w tym żadnych medycznych zalet, po prostu człowiek siada i skupia się na rytuale. Jest piwo, któremu poświęca się w jakiś sposób uwagę, jednocześnie odwracając ją od otoczenia.

To właśnie jest powodem, dla którego ludzie chętnie wychodzą do barów. Bo po prostu przez te kilkadziesiąt minut otoczenie przestaje istnieć. Jest piwo, są znajomi i już.

W czwartek mam obronę pracy inżynierskiej. Powinienem się stresować, przygotowywać... Ale po co? Po pierwsze, co zostało napisane już nie będzie zmienione, a po drugie, po coś się przez ten studencki czas uczyłem. W związku z tym uważam, że komisja mnie raczej nie zaskoczy.

Toteż siedzę sobie w swoim wirtualnym świecie i zastanawiam się nad tym, co dalej... A dróg jest kilka. Wszystkiemu będzie (przynajmniej spróbuję) towarzyszyć YouTube. A poza nim mogę olać wszystko i żyć, jak sporo ludzi w tym kraju- kombinować. Ale to nie dla mnie, bo wolę mieć jakkolwiek określoną sytuację. Zatem odpada... Mogę iść, szukać pracy. Spoko, byłaby jakaś kasa, byłoby inne, lepsze mieszkanie o normalnym standardzie... Ale w końcu wymagany byłby magister, żeby awansować dalej. No to kij, idę na drugi stopień. I co dalej?
A no zobaczymy. Zmieniam kierunek, więc muszę zdawać egzamin wstępny. 500 pytań testowych. Wystarczy wykuć na pamięć. No i właśnie...

Czyż to nie jest absurd?
Wystarczy pogrzebać w sieci i bez większych problemów da się znaleźć (jakieś, niekoniecznie dobre) odpowiedzi. Co to oznacza? Że wymagana jest... ŻADNA wiedza. Dokładnie tak, jak
z prawem jazdy. Problem jest jednak inny.

W jaki sposób można to zmienić?
Nie da się ot tak, po prostu wziąć studenta, odpytać i dać mu... 92/100. W tym wypadku wchodzi już "czynnik ludzki". A bo nasz student, bo go znamy, bo miał wysoką średnią, bo coś tam, coś tam, coś tam. Przychodzi obcy, wylosował pytania, wyśpiewał... Ale jednak to nie to. No i właśnie dlatego uczę się jednak do tego testu. Poza tym nie mam wyjścia.

Pomijając jednak obrony, egzaminy, rekrutacje i inne takie. Słucham sobie z tuby muzyki patriotycznej, ba! nawet playlistę skleciłem i w sumie czuję się trochę tym podbudowany po przeczytaniu kilku newsów z sieci. A w związku z tym doszedłem do kolejnych wniosków. Otóż błędem jest, że nigdzie się takiej muzyki nie puszcza, a przede wszystkim mało gdzie się jej uczy. Niby taki patriotyczny, propolski rząd, a patriotyzmu się w ludziach nie uczy.
No i właśnie...

Czym w dzisiejszych czasach jest patriotyzm?
Nie uważam, że noszenie koszulki z biało-czerwoną opaską i Orłem jest oznaką patriotyzmu. Powód jest prosty. Bardzo dużo posiadaczy takich strojów, to zwykłe drechy. Wielcy patrioci, którzy chodzą i albo kogoś okradną, albo wpieprzą słabszym "ku chwale wielkiej Polski". Pieprznij się w łeb jeden z drugim. W jaki sposób obywatele tego kraju mają się nawzajem szanować, jak jedni drugich tłuką w imię tego, że ktoś chce podatku 15%, a inny 50? Jeśli nie jesteś w stanie uargumentować swoich poglądów, to jasno znaczy, że ich nie masz i jesteś wyłącznie marionetką politykierów, którzy na półmózgach zdobywają poparcie.

Się wnerwiłem... No i po co? Trzeba wrócić do czegoś normalniejszego. Idę sobie chwilę pograć w Gothica 3. Obiecałem sobie, że w końcu go przejdę, ale (póki co) idzie mi średnio.
I nie tyle chodzi o to, że nie umiem w niego grać, co po prostu nie mam czasu.

A co Wy o tym wszystkim sądzicie? Komentarze są do Waszej dyspozycji.
Bywajcie!

sobota, 21 stycznia 2017

[WS] Witajcie w moim świecie!

Czołem!
Jestem Radek i postanowiłem sobie stworzyć... agregat siebie?
Zapewne młodsi nie pamiętają, czym były agregaty w sieci. Stare (wcale nie takie dobre) czasy. Zatem zostań na chwilę
i poczytaj, być może pozostaniesz na dłużej.

Dawno, dawno temu, gdy Google jeszcze nie istniało (tak, były takie czasy), a w sieci powstawało coraz więcej stron, żeby je znaleźć były dwa wyjścia. Albo pamiętało się ich adresy, albo wchodziło się np. na wp.pl, które było agregatem stron, czyli zwyczajnie zawierało linki do popularnych witryn. Kiedy to było... No nic, to już wiecie, czym były agregaty.

Zapewne zdziwiło Was [WS] w tytule. Otóż każdemu wpisowi towarzyszyć będzie tagi i ikonka. Dzięki temu łatwiej będzie Wam zlokalizować to, czego szukacie (kiedy strona się rozwinie). Teraz krótkie wyjaśnienie:
[WS]- Wirtualny Świat, czyli wpisy o tym, co myślę, itd.
[YT]- YouTube, czyli nowy film, pytanie dotyczące nagrań, itp.
[HB]- Hitbox, czyli info o streamach, gotowe livy i inne rzeczy z tym związane.

Wróćmy do tematu- ta strona będzie moim agregatem. Stwierdziłem, że warto mieć miejsce, do którego można wrzucić swoje nagrania (zarówno audio, jak i wideo), a do tego od czasu do czasu coś sobie skrobnę.

Kim jestem, skąd się wziąłem i co robię?
Pochodzę spod Sanoka, czyli człowiek z Bieszczad. Od 4 lat duszę się w Krakowie, ale bardzo lubię to miasto ze względu na to, że jest doskonale skomunikowane, a do tego można się przejść letnim, ciepłym wieczorem uliczkami Kazimierza, zimą  napić się grzańca na rynku,
a w międzyczasie posiedzieć ze studentami na Miasteczku AGH i wypić piwo pod chmurą
w strefie grillowej. Jeśli chodzi o to, jak mijają mi dni, to większość swojego czasu spędzam na uczelni, przez co wolnych chwil jest dość mało, ale mimo wszystko są, więc uznałem, że warto będzie spróbować czegoś innego.

Skąd pomysł na to wszystko?
Sama strona, to nic nadzwyczajnego. Wiele osób takowe posiada. Różnica jest taka, że ja zaczynam "od dupy strony". Nie gromadzę widzów na YouTube, żeby potem założyć sklep, stronę, grupę na Facebooku, itd. Stwierdziłem, że jeśli chodzi o to, wolę najpierw mieć miejsce, w którym będzie można posiedzieć, poczytać, coś obejrzeć. Nazwa wywodzi się
z tego, że większość wolnego czasu spędzam w sieci, lub grach i pewnego dnia zorientowałem się, że część mojego życia stanowi po prostu Wirtualny Świat. Czemu zatem tego nie wykorzystać także w tym rzeczywistym?

Jakie plany na przyszłość?
Aktualnie jestem kilka dni przed obroną pracy inżynierskiej na AGH. Później czeka mnie rekrutacja na drugi stopień, co wiąże się z egzaminem wstępnym (ze względu na zmianę kierunku). Do tego muszę się dobrze... bardzo dobrze przygotować. W związku z tym, do 3.02 jestem nieproduktywny w Wirtualnym Świecie. Aczkolwiek! Postaram się w wolnym czasie zająć scenariuszem do nowego filmu. Póki co nie zdradzę, jakie filmy będę tworzyć, ale pewne jest jedno- będą czaso- i pracochłonne. Mam nadzieję, że pojawi się pod nimi jakikolwiek odzew z Waszej strony, co będzie mnie motywować do dalszej pracy i nie odpuszczę sobie po kilku tygodniach.

Po prawej znajduje się dział: szybki news. Będę tam umieszczać krótkie notki, w których będę chciał przekazać jakąś informację, np. "we środę o 19:00 stream". Polecam czasem tam zajrzeć.

W razie ewentualnych pytań, uwag, sugestii pozostaje wciąż sekcja komentarzy. Jestem otwarty na konstruktywną krytykę. Cóż... Witaj świecie... Wirtualny Świecie!

Bywajcie!