sobota, 11 lutego 2017

[WS] Przeszedłem Gothica 3... I żałuję

Udało mi się ukończyć Gothica 3. Póki co tylko zakończenie kanoniczne, ale jednak. Nic wielkiego powiedzie.

No właśnie nie całkiem... Dla mnie, to bardzo duży krok
w życiu. Nie ze względu na to, że skończyłem sobie kolejną grę
i mogę odhaczyć. Sęk w tym, że Gothic towarzyszył mi od dzieciństwa, a jego kolejne części stanowiły nieodłączny element mojego życia. Bez względu na to, co robiłem, praktycznie każdego roku przechodziłem zarówno pierwszą, jak i drugą część. Trójka... Jakoś tak leżała i się kurzyła. Obejrzałem sobie kiedyś na YouTube możliwe zakończenia, olałem, bo nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Dopiero teraz zrozumiałem, że trzeba było przy tym pozostać.

Zapewne wielu z Was wyda się to śmieszne, ale Gothic był dla mnie czymś więcej, niż tylko grą w której można pomachać mieczem, postrzelać z łuku/kuszy, czy pobawić się magią. Niesamowicie spójny, wciągający i żyjący świat. Logiczna historia
i ciąg przyczynowo-skutkowy. Jesteśmy wtrąceni do koloni karnej, która została otoczona magiczną barierą. Podobno, żeby chronić ją przed orkami... To jest wersja oficjalna. Fani gry wiedzą jednak, że rzeczywistość jest nieco inna. Z czasem bariera upada, a dwa obozy, które przetrwały wydostają się poza obszar, w którym byli zamknięci. Konsekwencje upadku bariery nie były zbyt dobre dla Khorinis- miasta leżącego niedaleko. Były za to pozytywne dla tych wszystkich, którzy zdołali przetrwać i uciec z Górniczej Doliny. 

Cóż... Pierwsza część towarzyszyła mi w podstawówce, druga w gimnazjum i technikum,
a trzecią przeszedłem teraz- na studiach. Każdego roku, od kiedy Gothic wpadł mi w ręce, przechodziłem go chociaż raz. Kiedy wyszła kontynuacja... Tradycji trzeba było dochować. Później dodatek do dwójki... A za trójkę jakoś ciężko było się wziąć, chociaż świat był najpiękniejszy i najbardziej rozbudowany. To chyba właśnie to stanowiło największą przeszkodę, gdyż rozgrywka mogłaby trwać setki godzin, a przecież jeszcze dwie poprzednie części trzeba było przejść.

Wracając jednak do sedna, bo tak sobie piszę bez ładu, składu i sensu... Kiedy skończyłem trzecią część poczułem pustkę i smutek. Niby powinienem się cieszyć. W końcu udało mi się zamknąć całą historię, poznać dokładnie historię Bezimiennego Bohatera, zrozumieć, co się działo na kontynencie, o czym poprzednie części tylko opowiadały.

Wydaje mi się, że to po prostu rozczarowanie kanonicznym zakończeniem. Łącznie w światach każdej z części Gothic spędziłem minimum tysiąc godzin. Mapy jedynki i dwójki jestem
w stanie przechodzić niemal z zamkniętymi oczami... A tu nagle otwiera się portal, historia dobiega końca i wiadome jest, że już nigdy więcej kontynuacja nie powstanie. A nawet jeśli, to zarówno Górnicza Dolina, Khorinis, jak i Kontynent już nigdy w tym świecie nie będą brały udziału. Bezimienny po prostu udał się do "nieznanych krain". Na samą myśl o tym, że tak doskonale opowiedziana historia kończy się w tak debilny sposób. Po jaką cholerę było
w ogóle to wszystko, skoro wystarczyło zabić dwie osoby, zgarnąć ich artefakty i się wynieść. Po co walczyć o świat, który się i tak opuszcza i olewa, co się tam będzie działo?

Żeby nie było! Wiem, że Piranha Bytes stworzyła Risena. Pierwsza część bardzo ciekawa, druga do dupy, trzeciej nie mam i jakoś mi się nie pali, żeby to kupić. Elex... Zobaczymy. Przedpremierowo na 100% nie ma szans, żebym się wpieprzył w takie coś. Nie odpycha mnie sama grafika, bo ta nie stanowi dla mnie istotnego aspektu gry (dopóki nie przeszkadza), ale zwyczajnie nie widzę połączenia mieczy, magii i pistoletów. Może kiedyś się dam przekonać.


Cóż... A jakie jest Wasze zdanie o serii Gothic? Graliście, lubicie, nienawidzicie, czekacie na jakiś remake, kontynuacje? Komentarze oczywiście są dla Was!

Bywajcie!